Pierwsza była RBM – 1 czterdzieści lat na nasłuchu i łączności radiowej

Aby poznawać najodleglejsze zakątki naszej Ziemi, wcale nie trzeba wydawać pieniędzy na egzotyczne, wcale nie takie tanie, podróże zagraniczne. Wystarczy do tego nie aż tak wiele – jedynie pasja i jej konsekwentna realizacja.

Druh Adam Ciosek (SP4CUF), pasjonat krótkofalarstwa od szkoły podstawowej, urzędnik UM w Górowie Iławeckim, prezes lokalnej OSP, do bardzo specyficznego w dzisiejszym świecie, pełnym elektroniki hobby, polegającego na amatorskim nawiązywaniu dwustronnych łączności radiowych przekonał się przed wielu laty, kiedy to w domu pojawił się przyniesiony przez brata  odbiornik (bez części nadawczej) radiostacji krótkofalowej RBM-1 używanej pod koniec II wojny światowej w wojsku (a także do wczesnych lat 60-ych) na szczeblu pułk-dywizja.

– Radiostacja ta – opowiada Adam Ciosek – nie posiadała akumulatorów, więc musieliśmy zbierać środki, aby zakupić płaskie baterie 4,5 V i móc cokolwiek posłuchać. Tych baterii musiało być około 20 sztuk.

To wówczas było otwarcie okna na świat. Amatorzy radia mogli posłuchać wielu stacji europejskich i światowych, bardzo dobrze, na przykład słychać było stację Gusiew. Wysyłaliśmy do nich karty*, otrzymywaliśmy potwierdzenia i było to bardzo emocjonujące. Pierwszą licencję nasłuchową otrzymałem w 1973 roku.

Sprzęt, którym krótkofalowcy posługiwali się w latach 70-ych, to były własnoręcznie budowane aparaty, a pozyskanie podzespołów do nich było poważnym przedsięwzięciem logistycznym. Taki już zbudowany sprzęt sprawiał właścicielowi niezwykłą satysfakcję i był przedmiotem dumy.

Krótkofalarstwo to także zawody, podczas których, w określonym limicie czasowym (zwykle dwie godziny) należy zrealizować jak największą ilość połączeń. Druh Adam realizował je sprawnie i często stawał na podium. Jego pierwszą poważną nagrodą była lutownica i dmuchany materac turystyczny. Obecnie bierze udział także w zawodach międzynarodowych wymagających zarówno sprawności warsztatowej, jak i znajomości języka angielskiego.

Ciekawym epizodem w biografii doświadczonych dzisiaj krótkofalowców był rok 1981 i stan wojenny. Trzeba było wówczas swój sprzęt oddać do depozytu, który trwał dwa lata. Po tym czasie, przechowywany w niewłaściwych warunkach, zwykle nie nadawał się on już do użytku.

Dzisiaj na swoim koncie krótkofalowca druh Adam ma ok. 140 tys. połączeń oraz 341 kart dokumentujących łączności z nawet bardzo odległymi zakątkami naszego globu. Są w jego zbiorach także karty z nieistniejących już dzisiaj krajów: Czechosłowacji, NRD, ZSRR, Jugosławii. Druh jest także posiadaczem „resortowych” dyplomów rangi międzynarodowej.

* Karty QSL – są potwierdzeniem nawiązania amatorskiej łączności radiowej przez krótkofalowców. Nazwa karty pochodzi z używanego w telegrafii i krótkofalarstwie Kodu Q, w którym sekwencja QSL oznacza „potwierdzenie odbioru”.

Facebooktwitter