Święta Bożego Narodzenia u wiernych Kościołów Wschodnich

Wierni Kościołów Wschodnich do wieczerzy wigilijnej zasiądą wieczorem 6 stycznia, bowiem Cerkiew Greckokatolicka i Kościół Prawosławny (wspomniane największe Kościoły Wschodnie) obchodzą Boże Narodzenie według kalendarza juliańskiego. Różnica między kalendarzem juliańskim a gregoriańskim, powszechnie dziś używanym, wynosi 13 dni, dlatego w Kościele Zachodnim (według kalendarza juliańskiego) jest to już 7 stycznia.

Zgromadzona przy stole w Wigilię (6 stycznia) rodzina wieczorem spożywa wieczerzę. Po modlitwie wszyscy składają sobie życzenia i dzielą się prosforą, to jest chlebem (najczęściej w formie niewielkiej bułeczki) wypiekanym z mąki, wody, soli i zakwasu. Pozostałe potrawy spożywane podczas wieczerzy są podobne do tych, które pojawiają się na stołach wigilijnych u wiernych Kościoła Zachodniego.

Święta Bożego Narodzenia w Kościołach Wschodnich trwają trzy dni. Pierwszego wspomina się przyjście na świat Jezusa. W drugim dniu obchodzona jest uroczystość Świętej Bogurodzicy, a w trzecim św. Stefana, pierwszego męczennika i diakona.

Сykl świąt Bożego Narodzenia w Kościołach Wschodnich kończy święto Chrztu Pańskiego – Jordanu (według kalendarza gregoriańskiego przypadające na dzień 19 stycznia). Tego dnia po Boskiej Liturgii ze świątyń wyruszają procesje do najbliższego zbiornika wodnego lub rzeki, gdzie następuje poświęcenie wody, którą następnie wierni zabierają z sobą do domów, kropią obejście i przechowują do następnego święta Jordanu.

*          *          *

Ze świętami Bożego Narodzenia, oczywiście, ściśle powiązane są kolędy i pastorałki. Jedna z nich, kompozycja ukraińskiego kompozytora, folklorysty, dyrygenta i pedagoga, Mykoły Łeontowycza, zainspirowana ukraińskimi pieśniami obrzędowymi – szczedriwkami, zrobiła światową karierę. Pierwsza prezentacja tego utworu na Zachodzie odbyła się 5 października 1921 w Carnegie Hall. W 1936 r. do melodii Łeontowycza zostały napisane angielskie słowa, dzięki czemu stała się ona popularną kolędą pod nazwą „Carol of the Bells”. O jej wschodnim rodowodzie raczej mało kto wie i o tym wspomina.

bt

Facebooktwitter

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*